Nasze miasto Pułtusk
Pułtusk położony jest na Wysoczyźnie Ciechanowskiej, na zachodnim skraju Puszczy Białej, nad rzeką Narwią. Miasto ma około 19tys. mieszkańców. Najbliższe miasta to: Warszawa 61km, Nasielsk 25km, Wyszków 28km, Ciechanów 42km, Maków Mazowiecki 20km. Pułtusk jest miejscem, które od dawna przyciąga liczne wycieczki i turystów. O atrakcyjności naszego miasta stanowi zarówno położenie: wśród lasów i nad bliską rzeką, jak i interesujące zabytki. Pod tym względem należy do najciekawszych miast Mazowsza. Najstarsza część miasta, gdzie mieści się większość zabytków położona jest na wyspie utworzonej przez rozwidloną odnogę Narwi. Dzięki takiemu położeniu miasto często nazywane jest Wenecją Północy. Nazwa miasta najprawdopodobniej pochodzi od rzeki Pełty, która jeszcze w średniowieczu przepływała bliżej, zanim przesunęła się na północ, w stronę Kleszewa. Pisownia w czasie zmieniała się wielokrotnie, tak więc Pułtusk zwany był: Polthovia, Peltovsk, Polthovsko, Pulthovsk, Polltovsk. Początki miasta datowane są na XIIw. W tym czasie właśnie Pułtusk stał się ośrodkiem dóbr biskupstwa płockiego. Istnieje przypuszczenie, że pierwsza lokacja miejska dotyczyła terenu Starego Miasta (okolice dworca PKS i kościoła p.w. NPMarii) i odbyła się w 1257r.Rynek i Ratusz
Dzisiejszy jest jedną z największych atrakcji Pułtuska. Swoimi rozmiarami przyciąga do siebie wielu turystów. Przez przewodników pułtuski rynek określany jest jako: "najdłuższy w europie". Zamknięty z jednej strony ukrytą w drzewach bryłą kolegiaty z monumentalną dzwonnicą, a z drugiej - kaplicą św. Marii Magdaleny oraz górującą nad całym miastem sylwetką zamku - jest miejscem bardzo malowniczym, a przy tym wciąż żywym. Jak pokazują badania w przeszłości rynek był mniejszy (od kaplicy św. Magdaleny do ratusza). Powiększenie nastąpiło dopiero w wieku XV. Relikty najstarszej mieszkalnej, średniowiecznej, drewnianej zabudowy przyrynkowej przetrwały jedynie pod kilkoma warstwami rynkowego bruku. Jak na ówczesne warunki mazowieckie były to budynki luksusowe. Po środku rynku usytuowana
jest ceglana, gotycka wieża ratuszowa. Do ostatniej wojny otaczał ją z trzech stron, w kształcie podkowy niższy budynek, zajmowany przez straż ogniową. Z wcześniejszych budowli ratuszowych zachowała się część piwnic, niestety niedostępnych dla zwiedzających miasto. Sama wieża ratusza ma osiem kondygnacji. Od Północy do wieży dostawiono nowy budynek ratusza, połączony z nią niskim parterowym przeszklonym łącznikiem. Powstanie ratusza wiązane jest z bpem Jakubem z Korzkwi zwanym Kurdwanowskim, który miał ufundować ratusz około 1405r. Zamek Biskupów Płockich
Po południowej stronie rynku zobaczymy wieżę zamku biskupów płockich, obecnie "Dom Polonii".
Wznosi się na niewysokim, sztucznie usypanym wzgórzu otoczonym od południa rzeką Narwią i jej odnogą. Obecny obiekt jest dwu i trzykondygnacyjną budowlą na
planie podkowy otwartej od południa z wejściem flankowanym dwiema cylindrycznymi basztkmi - przez arkadowy most. Nad całością dominuje wspomniana wyżej wieża usytuowana w skrzydle zachodnim, będąca repliką wieży ratuszowej. Początek rezydencji biskupów płockich datuje się mniej więcej na początek XIII w. Najstarszą budowlę w pełni murowaną wzniósł na wzgórzu w połowie XV w., bp Paweł Giżycki. Był to prostokątny, podpiwniczony, jednotraktowy budynek mieszkalny (tzw. Dom Mały), któremu być może towarzyszyła wieża. Rezydencję rozbudowali w kierunku wschodnim kolejni biskupi płoccy. Przez wiele lat zamek był remontowany i odnawiany przez kolejnych biskupów. Aż do czasu "potopu szwedzkiego", podczas którego zamek został spustoszony i spalony. Doznał wtedy ogromnych zniszczeń, z
których bardzo długo nie udało się go podźwignąć. Odbudowę rozpoczął bp Stanisław Dąbski a kontynuował jego następca Chryzostom Załuski. Nowy wystrój i nowe detale zamek otrzymał na początku XVIIIw., dzięki kolejnemu biskupowi z rodu Załuskich - Ludwikowi Bartłomiejowi. Zasługą tego biskupa i jego następcy było też sprowadzenie do Pułtuska wielu rzemieślników i artystów. W 1812 roku władze napoleońskie zajęły zamek na potrzeby szpitala wojskowego. Ostatni gruntowny remont przeprowadzono w latach 1817 - 1824 pod kierunkiem budowniczego Antoniego Piotrowskiego.
W czasach tych zamek coraz częściej pełnił rolę szpitala woskowego i jeszcze przez konfiskatą majątków kościelnych (1864-1866) przestał spełniać swoją funkcję.
Ostatnim rezydującym w nim biskupem był Franciszek Pawłowski.
W 1875 r. spłonął jakiś bliżej nieustalony fragment zabudowań zamkowych. Do czasów I wojny św. Zamek pełnił więc rolę szpitala. Na szczęście wojna ta obeszła się z zamkiem bardzo łagodnie. Jednak czego nie zrobiła wojna dokonało się przez nieostrożność ludzką. W 1919r. Na zamku wybuchł pożar, który strawił dachy i częściowo stropy.
W okresie międzywojennym w wyremontowanych wnętrzach miały miejsce liczne urzędy. A od jesieni 1939r. Funkcjonowało nawet kino. Po wojnie wyjątkowo mało zniszczony zamek znów stał się siedzibą polskich władz powiatowych i banków - az do reformy administracyjnej w 1975r. Rok wcześniej zamek przekazano Oficjalnie Towarzystwu Łączności z Polonią Zagraniczną "Polonia", z zamiarem stworzenia tutaj "Domu Polonii".
Rewaloryzację zamku przeprowadzono w latach
1981 - 1989. Zagospodarowaniem objęto też tereny przyzamkowe tworząc centrum sportowo rekreacyjne z kortami, przystanią, stanicą wodną i wypożyczalnią sprzętu sportowo - turystycznego. Dzisiejsze wnętrza zamkowe niestety nie zachowały dużo z czasów swojej świetności. Uwagę należy zwrócić na kaplicę, która z zewnątrz wyróżnia się interesującym wykuszem, wewnątrz zaś bogatą dekoracją. W galerii znajdującej się w arkadzie między przęsłami wiodącego ku zamkowi pięciprzesłowemu mostu z początku XVII w., można nabyć niepowtarzalne pamiątki.Bazylika
Z zamku przechodzimy na północną pierzeję rynku gdzie usytuowana jest Trójnawowa Bazylika. Od pięciu i pół stulecia jest to druga w hierarchii - po płockiej katedralnej - świątynia w diecezji płockiej.
Jej ranga była zawsze tak wysoka, że od wieków znajdowali w niej miejsca ostatniego spoczynku nie tylko szlachetni możni, miejscowe duchowieństwo i najbogatsze pułtuskie mieszczaństwo, ale także niektórzy rządcy diecezji - biskupi ordynariusze płoccy: Paweł Giżycki (1463), książę mazowiecki Kazimierz (1480), Rafał Leszczyński (1527), Andrzej Noskowski (1567), Ludwik Bartłomiej Załuski
(1721), Józef Eustachy Szembek (1758) i Hieronim Antoni Szeptycki (1773). Dokonały jej, podobnie jak całego miasta, powtarzające się kataklizmy: pożary (w 1613 i 1878 roku), powodzie (w 1786, 1857, 1887, 1985 i 1979 roku), w końcu najokrutniejszy niszczyciel - czas. Zawsze się - sprawą mieszkańców i ich pasterzy - ze zgliszcz i błota podnosiła. I trwa. Dając świadectwo wiary i przechowując w swym chłodnym wnętrzu perełki polskiej sztuki religijnej.
Pułtuska kolegiata ma z pewnością szczęście do badań historycznych. Pomimo całej złożoności architektonicznej i przebogatego wyposażenia, jest to obecnie najlepiej i najwszechstronniej poznany kościół spośród kilku zachowanych do dzisiaj w nadnarwiańskim grodzie - dawniej rezydencji biskupiej i siedzibie archidiakona.
Szczęśliwie od początku XX wieku zainteresowali się świątynią profesjonalni historycy.
Oprócz wydawców źródeł niewątpliwie już od kilku dekad prym w badaniach wiodą historycy Kościoła oraz prawnicy - kanoniści, skupiając uwagę na zagadnieniach prawno - ustrojowych egzystującej tutaj najpóźniej od 1444 roku kolegiackiej kapituły. Daleko mniejsze zainteresowanie dotyczyło dotąd instytucji biskupów sufraganów pułtuskich i działających w latach 1443 - 1818 miejscowych archidiakonów. Kolegiata budziła i budzi także zaciekawienie badawcze jako miejsce kultu, szczególnie św. Stanisława Kostki i NPMarii.
Kwintesencją licznych opracowań dziewiętnastowiecznych starożytników, wzmiankujących w lakonicznych opracowaniach co najwyżej kilka podstawowych dat i co celniejszy - ich zdaniem - pomników artystycznych, może być taka charakterystyka kolegiaty skreślona piórem Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego: "Pod względem zewnętrznej budowy swojej, gmach ten na małą zasługuje uwagę, za to jednak wnętrze jego a zwłaszcza przyozdabiające go szczegóły rzeźbiarskie są dość ciekawe. Sama architektura wnętrza jego jest tak dziwaczną że trudno jest jej epokę oznaczyć.
Sklepienie bowiem na głównej nawie jest beczkowe a ozdoby na niém wypukło wyrobione w kształcie kółek, częścią foremnych częścią nieforemnych i linijami prostemi ze sobą powiązanych. Coś podobnego w tem sklepieniu do stylu XVII wieku. Wspiera się zaś nie na ścianach, ale na obszernych arkadach do ścian przystawionych. Nad temi arkadami po obu stronach kościoła, są liczne a dosyć głębokie wnęki, w półokrąg zakończone, z tłem naprzemian rozmaicie wklęśłem, których przeznaczenie trudno odgadnąć. Tylna ściana części kapłańskiej zasklepiona jest kulisto a tylko na krużgankach znacznie od głównej nawy niższych, dochowały się pierwotne gotyckie sklepienia".
Ilością i jakością, w stosunku do prac stricte historycznych, nie ustępują powstające od lat trzydziestych opracowania dotyczące dziejów budowlanych świątyni i jej wyposażenia. Za ich pioniera bezsprzecznie należy uznać Jerzego Chyczewskiego (* 1970, = 1944), który podjął nie tylko pionierski trud badań nad kolegiatą jako dziełem sztuki, ale większości polskich historyków sztuki zwrócił uwagę na artystyczną specyfikę dzielnicy mazowieckiej i w kilkunastu mniejszych opracowaniach dostarczył informacji o istnieniu wielu obiektów godnych monograficznego zainteresowania.
W czasie studiów historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, Jerzy Chyczewski pracował równocześnie w Oddziale Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego w charakterze sekretarza-asystenta konserwatora warszawskiego. Nic zatem dziwnego, że ta jedna z najpiękniejszych świątyń Mazowsza stała się tematem jego, napisanej pod kierunkiem proj. Zygmunta Batowskiego i obronionej w 1935 roku, pracy magisterskiej. W tej wyśmienitej monografii objawił się w całej pełni zmysł analityczny, erudycja, wiedza i rzetelność historyczna badacza. Chociaż nie miał on możliwości przeprowadzenia badań architektonicznych obiektu w pełnym tego słowa znaczeniu, nie rozwiał także wszystkich wątpliwości odnośnie chronologii faz jego powstania, wiemy także dzisiaj, że nie wszystkie wyciągnięte przez niego z autopsji obiektu wnioski były słuszne, to jednak w swojej pracy wykazał się wielką znajomością podejmowanego zagadnienia. Wkrótce po spektakularnym starcie naukowym, przyciągnęła uwagę badacza znakomita artystycznie i stosunkowo dobrze zachowana, świeżo odkryta polichromia ścienna w kaplicy grobowej biskupa ordynariusza płockiego Andrzeja Noskowkiego. W czasie okupacji niemieckiej za swoją powinność i obowiązek wobec społeczeństwa uważał pracę naukową. Jej też poświęcał wszystkie przerwy w zajęciach zarobkowych. Owocem było kilka opracowań m.in. napisana pod kierunkiem prof. Zygmunta Batowskiego synteza renesansowych kościołów tzw. grupy pułtuskiej, która została przyjęta jako dysertacja doktorska na tajnym Uniwersytecie Warszawskim. Niestety, jej tekst zaginął w spacyfikowanej przez Niemców stolicy.
Po wojnie opracowania Jerzego Chyczewskiego stały się podstawą do uwzględniania architektury kolegiaty i renesansowej polichromii w wielu opracowaniach podręcznikowych i problemowych syntezach poszczególnych zagadnień artystycznych. Pogłębienie interpretacji obiektu o zagadnienia ikonografii architektury, ustalenie pierwotnego ścisłego powiązania architektury z wystrojem malarskim i bardziej precyzyjną datacją oraz pogłębienie wiedzy o budowniczym świątyń tzw. grupy pułtuskiej - Janie Babtyście z Wenecji, zawdzięczamy już kolejnym badaczom.
***
Wybór przez biskupów płockich Pułtuska jako miasta rezydencjonalnego obligował ich do sprawowania liturgii w odpowiednim miejscu i z adekwatnym do rangi ceremoniałem. Nie mogły sprostać temu zadaniu istniejące już niewielkie świątynie: parafia p.w. św. Marii Magdaleny u stóp zamku, prepozyturalna p. w. N. P. Marii na Starym Mieście czy też pobliska p. w. Św. Piotra. Wkrótce przed 1423 rokiem biskup ordynariusz płocki Jakub z Korzkwi zamierzał przy tej ostatniej powołać kapitułę kolegiacką ( o czym może świadczyć już wówczas stosowany tytuł "kanonik pułtuski"), ale plany nie zostały w pełni zrealizowane z powodu śmierci ordynariusza w 1425 roku.
Do tego zamiaru powrócił biskup ordynariusz płocki Paweł Giżycki w latach czterdziestych XV wieku.
Pierwszym krokiem było powołanie 7 lutego 1443 roku pułtuskiego archidiakontu; drugim - pozyskanie 5 lutego 1445 roku przez ordynariusza 3 włók gruntu, jak się zdaje pod budowę budynku kolegiaty bądź zabudowań kapitulnych. Dokument erekcyjny z ok. 1445 roku nie jest w prawdzie znany, ale notowani są w źródłach pułtuscy kanonicy.
Utworzenie w diecezji nowej kapituły, w Pułtusku, będącej ponadto organem doradczym biskupa, musiało spowodować sprzeciw płockich kanoników katedralnych. Bulla papieża Mikołaja V z 30 kwietnia 1449 roku, transumująca oficjalny dokument erekcyjny biskupa Pawła Giżyckiego z 5 lutego 1449 roku, spory te definitywnie przerwała. I chociaż rok 1449 z pewnością nie jest faktyczną datą erekcji kolegiaty, to należy go przyjmować za początek egzystencji kolegiaty w skodyfikowanych ramach.
Przed 4 stulecia kapituła faktycznie realizowała cele, dla których zastała powołana - szerzenie chwały Bożej zbiorowymi śpiewami w chórze oraz uroczystymi mszami i nabożeństwami, ale w 1843 roku zaprzestano officium chori i do tej pory kapituła istnieje jedynie nominalnie, aczkolwiek mają i kanoników gremialnych, i gracjalnych ( czyli honorowych).
W ciągu wieków zmieniała się kilkakrotnie struktura wewnętrzna kolegiackiej kapituły. W latach 1449 - 1519 i od ok. 1522 roku i do ok. 1812 roku było w niej 3 prałatów ( prepozyt, archidiakon, dziekan) i 10 kanoników, od 1519 roku do ok. 1522 roku - 6 prałatów (dodatkowo: scholastyk, kustosz i kantor) i 10 kanoników, od ok.1812 roku do 1823 roku - 3 prałatów i 7 - 8 kanoników, w latach 1823 - 1832 - 3 prałatów (archidiakon, dziekan i kustosz) i 5 kanoników, w latach 1832 - 1967 - 3 prałatów i 4 kanoników, od 1967 roku - 4 prałatów ( prepozyt - infułat, archidiakon, dziekan i kustosz) i 8 kanoników.